Reklama
  • Poniedziałek, 22 września 2014 (14:36)

    Skąd się bierze zachwyt nad wsią?

W języku potocznym wieś ma często negatywne znaczenie, ale z drugiej strony seriale w wiejskich plenerach, jak „Ranczo” czy „Blondynka” mają wciąż ogromną widownię. Z czego się bierze ten współczesny zachwyt nad wsią?

Reklama

Rozprawki maturalne „Wieś w polskiej literaturze” nie należą do ulubionych tematów uczniów. Trudno się im dziwić, skoro szczegółowe opisy przyrody np. w „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, czy saga „Chłopi” Władysława Reymonta nie mają w sobie magii choćby poczytnej serii o Harrym Potterze. Co jednak zastanawia, życie wiejskie prezentowane w telewizyjnych serialach czy filmach przyciąga niezmiennie wielu widzów.

Lubimy to, co znamy?

Skąd ta zmiana? W końcu przykłady tytułowej Blondynki, pani weterynarz (której wróżymy jeszcze większą widownię, ze względu na Joannę Moro) czy przebojowej Lucy z „Rancza”, jak nic można porównać z pozytywistyczną pracą doktora Judyma w XIX w. czworakach. Może właśnie to, że seriale nawiązują do znanych już schematów, ale są pokazane współcześnie i z dużą dozą humoru, sprawia, że są nam bliższe?

Proste prawdy

A może o sukcesie takich filmów jak „U Pana Boga za piecem, ...w ogródku, ...za miedzą” zdecydowało coś innego? Ich reżyser Jacek Bromski wspomniał przy okazji kręcenia pierwszej części trylogii, skąd wziął się pomysł: – Pomyślałem sobie, że jeśli mamy gdzieś szukać jakichś wartości, o których w mieście dawno zapomnieliśmy, to właśnie w prowincjonalnym miasteczku na Białostocczyźnie.

O jakie wartości chodzi? Może o proste, tradycyjne prawdy, jak choćby ta, wypowiadana przez filmowego proboszcza (w tej roli genialny Krzysztof Dzierma): – Ot, ciekawostka jaka: ludzie jak grzeszą, to powolutku, dokładnie, rozsmakowują się w tym grzechu, a jak pokutę odprawiają, to zawsze byle jak i po łebkach.

Kto wie? Możliwe, że reżyser przedstawiając w niezwykle zabawny sposób prostolinijność mieszkańców Królowego Mostu, uchwycił coś, za czym podświadomie tęsknią „miastowi” – autentyczność, bezceremonialność i brak konwenansów?

Cichy azyl...

Zresztą z tymi mieszczuchami już tak jest, że mając pod dostatkiem wszystkie zdobycze nowoczesnej cywilizacji w miastach, to akurat we wsi widzą spokojny i cichy azyl. Świadczyć o tym może tendencja do przenoszenia się z centrum na miejskie obrzeża, by poczuć tę sielskość-anielskość...

WOJCIECH SKROK

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Koniec ze skarpetkami do sandałów, niegustownymi garsonkami, przyciasnymi sweterkami i kolorowymi włosami! Jesienią bohaterowie „Rancza” przejdą spektakularną metamorfozę! Najbardziej zmieni się... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.