Reklama
  • Środa, 4 czerwca 2014 (08:00)

    Artur Barciś czeka na nową serię Rancza

– Aktorstwo to dar, z którym człowiek się rodzi. Można go oczywiście spaskudzić, rozmienić na drobne, ale można też szlifować – mówi Artur Barciś. Już się cieszy na rozpoczynające się w lipcu zdjęcia do dziewiątej serii „Rancza”. Bo bardzo lubi grać Czerepacha.

Artura Barcisia w „Ranczu” w ogóle nie powinno być. Po tym, jak zakończono realizację „Miodowych lat”, producenci postanowili rozdzielić parę Żak-Barciś.

Reklama

Pierwszy dostał podwójną rolę w „Ranczu” właśnie, drugi miał grać w specjalnie dla niego napisanym serialu „Doręczyciel” o niepełnosprawnym umysłowo kurierze. Taki był plan.

Ale zdjęcia do tego ostatniego tak się przeciągały (rozpoczęły się dopiero 3 lata później, w 2009 r.), że w końcu Barcisiowi zaproponowano rolę Czerepacha. U boku Żaka, oczywiście.

Dość bycia miłym

Bał się, że po roli Norka w „Miodowych latach” zostanie zaszufladkowany jako aktor sitcomowy. Dlatego Czerepacha od początku budował w kontrze do niego. Dodał mu tupecik, którego nie było w pierwotnym scenariuszu, seplenił, chodził truchcikiem.

– Ciągle obsadzano mnie w rolach takich małych, biednych i nieszczęśliwych ludzi, a tutaj gram postać złą z gruntu, chociaż mającą jakieś swoje potrzeby i marzenia – opowiada.

Zagrał ją tak dobrze, że pewnego dnia podszedł do niego na ulicy podchmielony pan i powiedział z wyrzutem: – Norek, ale się z ciebie szuja zrobiła!

Marny kulturysta

Zapytany o swoją ulubioną postać z „Rancza” odpowiada: Czerepach. – Nie ma ze mną nic wspólnego, pewnie dlatego jest dla mnie taki interesujący. Jest co grać, bo to krwista, pogmatwana i inteligentna osoba – tłumaczy.

Długo czekał na taką rolę. Reżyserzy jakoś uwielbiali obsadzać go jako życiowego niedojdę. – Chcę być aktorem uniwersalnym. Z drugiej strony nie dziwię się reżyserom, że mnie tak obsadzali, bo i wygląd, i cechy osobowe determinują do pewnych zadań aktorskich. Żaden reżyser nie wpadnie na pomysł, żebym zagrał kulturystę. I słusznie – mówi.

Z tymi warunkami fizycznymi miał na początku kariery spory problem. Nie nadawał się na amanta, superrole jakoś go więc omijały. Z czasem docenił fakt, że dzięki niepozornemu wyglądowi łatwiej mu grać ludzi bardziej skomplikowanych, niejednoznacznych, słowem – ciekawszych.

Szybkie oświadczyny

Dziś jest zadowolony z tego, jak mu się ułożyło życie. Nie tylko to aktorskie – ma się również czym pochwalić prywatnie. Od 30 lat jest w szczęśliwym związku z Beatą, filmową montażystką. Poznali się w pracy, a on oświadczył się jej już na pierwszej randce.

– Zgodziła się od razu. Potem się okazało, że ja mówiłem poważnie, a ona myślała, że żartowałem – wspomina. Pobrali się trzy lata później, bo przyszli teściowie jakoś nie mieli zaufania do zięcia aktora.

– Przecież na pewno się rozwiedzie, zrobi dziecko i rzuci dla innej – podobno tak właśnie myśleli. Na szczęście ich przewidywania się nie sprawdziły. Państwo Barcisiowie nadal są razem, a w tym roku żenią swojego jedynego syna, Franciszka.

– Jestem bardzo szczęśliwy, wybranka mojego syna jest wspaniałą kobietą! Zawsze chciałem mieć córkę i mam! – ekscytuje się Barciś.

EGP

Więcej na temat:Artur Barciś | Barciś | norka | Nie

Zobacz również

  • Ekipa „Rancza” wraca na plan. Choć producenci zapowiadają, że to ostatni sezon, fani serialu nie tracą nadziei, że to tylko pogłoski. I zastanawiają się, jak potoczą się losy seksownej... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.